CMENTARZ W UNIEJOWIE




Grób Emilii z Rayskich Godlewskiej, zmarłej dnia 5 września 1854 roku, pierwszej żony Korneliusza Godlewskiego, wówczas dzierżawcy Kępia.
Synowie Emilii i Korneliusza - Mścisław, Gabriel, Emil i Stefan byli wybitnymi postaciami życia publicznego.
Emilia była córką Julii z Żarskich i Daniela Rayskiego h. Kietlicz, adiutanta Tadeusza Kościuszki w 1794 roku. Daniel Rayski był właścicielem dóbr Biała Błotna w parafii Irządze, podprefektem w powiecie lelowskim, sędzią pokoju, kawalerem Orderu św. Stanisława.



Portret Emilii z Rayskich Godlewskiej pędzla Konstantego Kietlicz-Rayskiego.
Zbiory Marii Osuchowskiej w zasobach Muzeum Ziemi Miechowskiej.





Płyta nagrobna Leonarda Mieroszewskiego
h. Ślepowron, dzierżawcy Uniejowa -  u stóp pomnika żony Ewy z Chronowskich.



Grób Ewy z Chronowskich Mieroszewskiej, zmarłej dnia 2 czerwca 1856 roku, żony dzierżawcy Uniejowa, Leonarda Mieroszewskiego.

Szańkowscy herbu Krzywda


Grób rodziny Szańkowskich.

Położony w północno-wschodniej części cmentarza w Uniejowie. Zostali w nim pochowani:
Felix Szańkowski
Mieczysław Antoni Szańkowski
Ida Szańkowska z Baczyńskich
 
Ś. P.
FELIX
SZAŃKOWSKI
WŁAŚCICIEL DÓBR KĘPIE
ŻYŁ LAT 52,
ZMARŁ D. 26 LUTEGO 1892 R.
ŻYŁ PRAWDĄ-SZEDŁ DROGĄ PRACY I CNOTY
NAJLEPSZEMU MĘŻOWI-OJCU UKOCHANEMU
POZOSTAŁA ŻONA WRAZ Z DZIEĆMI
TĘ KŁADĄ PAMIĄTKĘ
CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI
----------------------------------------
Ś.P.
ANTONI SZAŃKOWSKI (odwócone litery N) WŁAŚCICIEL DÓBR KĘPIE
ŻYŁ LAT 63
ZM. 27 WRZEŚNIA 1930 R.
WIECZNY ODPOCZYNEK
RACZ MU DAĆ PANIE
-----------------------------------------

Tablica o podobnej treści:
Ś.✝ P.
Mieczysław Antoni Szańkowski
właściciel dóbr Kępie
obywatel m. stoł. Warszawy
zmarł dnia 27 września 1930 r.
przeżywszy lat 63
--------------------------------------------
Ś. P.
Z BACZYŃSKICH
IDA ANTONIOWA
SZAŃKOWSKA
WŁAŚCICIELKA DÓBR KĘPIE
ŻYŁA LAT 60
ZASNĘŁA W PANU 9 LUTEGO 1935
PROSI O ANIOŁ PAŃSKI

Akwarela przedstawiająca nieistniejący już dziś dwór w Kępiu. Zbiory Jerzego Huberta i Anny Skarzyńskich.

Pochodzenie rodziny

Według historycznych przekazów ród Szańkowskich wywodzi się od Sawaniewskich. W 1241 roku za panowania Leszka Białego na ziemie polskie napadli Tatarzy. Jak pisze Niesiecki posiłkując się pewnymi źródłami historycznymi „Włodzimir wojewoda Krakowski rozpędził onych, że się musieli kryć po lasach, w tedy z familii Szyrynów kniaziów Tatarskich, jeden imieniem Sawan, mający za herb, czyli znak swój Ordynkę gołą,  a dostawszy się do tegoż książęcia Mazowieckiego Konrada, i przyjąwszy chrzest ś. wiernie mu w dziełach rycerskich usługował” za co został nagrodzony majątkiem Szańków i tytułem szlacheckim. (Tatarzy co prawda spustoszyli kraj i zdobyli Kraków, ale trzymajmy się Niesieckiego). Od własnego imienia i imienia żony nadano mu nazwisko Sawaniewski dodając tytuł: hrabia Szańkowski.
Na przestrzeni dziejów Sawaniewscy hrabiowie Szankowscy/Szańkowscy piastowali różne funkcje kościelne, wojskowe i administracyjne.Antoni Jan Bonifacy Szańkowski, syn Franciszka i Ewy z Jarockich, urodził się około 1800 roku właśnie w Szańkowie, w powiecie łosickim, w parafii Hadynów. W 1824 roku w akcie jego małżeństwa z Wiktorią z Pawłowskich odnotowano, że był adiunktem w Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w Warszawie. Jego matka mieszkała w tym czasie w Kamionce, pow. węgrowski, natomiast ojciec już nie żył.
Z analizy akt parafialnych z lat 20 i 30 XIX wieku wynika, że w Szańkowie było w tym czasie kilku dziedziców cząstkowych (Gałecki, Biernacki, Szańkowscy), co może oznaczać, że Antoni swe późniejsze powodzenie w interesach osiągnął głównie dzięki własnej pracy i umiejętnościom inwestowania.
W 1833 roku Antoni Szańkowski (wtedy już urzędnik Banku Polskiego) wraz z Maurycym Wolffem oraz Aleksandrem Kuczyńskim nabył za sumę 500 000 złotych polskich Teatr Stary (d. Teatr Narodowy) przy Placu Komisji w Warszawie oraz kamienice bezpośrednio do niego przylegające. W jakiś czas potem wynajęto część nieruchomości Bankowi Polskiemu. Dochody (udziały) z tej inwestycji jako spadek po matce otrzymały jego córki wychodzące za mąż w połowie XIX wieku.
Po śmierci pierwszej żony Wiktorii w 1834 roku w Reinertz (obecnie Duszniki Zdrój), Szańkowski w 1836 roku ponownie się ożenił z Marceliną Anną Glezmer h. Bożena.
Przed 1849 rokiem zakupił dobra Dąbrowa koło Częstochowy (ob. Dąbrowa Zielona), które składały się z 6 folwarków: Dąbrowa, Olbrachowice, Rogaczew, Maluszyce, Knieja, Święta Anna. Szańkowski był dobrym gospodarzem - w 1859 roku jego majątek otrzymał Wielki Medal Towarzystwa Rolniczego. Właściciel bił nawet własną monetę, którą płacił zatrudnionym w majątku ludziom - można ją było wydawać wyłącznie w jego dobrach.
W 1862 roku w wyniku podziałów spadkowych rodziny Błeszyńskich majątek Kępie (Kępie, Staszyn, Florentynów, Pogwizdów, Marcinkowice) leżący w parafii Uniejów w powiecie miechowskim został wystawiony na sprzedaż – prawdopodobnie wtedy Antoni Jan Bonifacy osadził w Kępiu najstarszego syna Feliksa natomiast w Pogwizdowie drugiego syna – Henryka (ojca sławnego malarza). W aktach bracia występują jako współwłaściciele wszystkich wymienionych dóbr.
Antoni Jan Bonifacy zmarł w 1864 roku, co prawdopodobnie było przyczyną sprzedaży majątku Dąbrowa w 1865 roku za sumę 204 000 rubli.
Feliks w 1866 roku poślubił w Bogdanowie Antoninę Gołembowską h. Poraj (ok.1844-1909). W akcie małżeństwa napisano o nim, że jest dziedzicem dóbr Kępie. Według Minakowskiego urodziło im się troje dzieci: Antoni Mieczyslaw Leopold, Zofia i Janina.

Leopold i Leopoldyna Gołembowscy, teściowie Feliksa Szańkowskiego. Zbiory Jerzego Huberta i Anny ze Stolzmanów Skarzyńskich.

Syn Antoni w 1896 roku ożenił się w Warszawie z Idalią Marią Baczyńską h. Sas. Okres rozwijania przez niego kępskiego majątku szczegółowo opisała Maria Stolzman z Szańkowskich, jego wnuczka, w zamieszczonym na stronie opracowaniu.
Początek XX wieku na terenie kongresówki to walka o przywrócenie nauki języka polskiego w szkołach. Nierzadko w działania oświatowe zaangażowani byli ziemianie. W powiecie miechowskim dwanaście gmin zażądało wprowadzenia do szkół i urzędów języka polskiego. Władze zastosowały represje wobec ziemiaństwa - kary finansowe i nakazy opuszczenia granic królestwa. Na początku 1905 roku w gminie Tczyca na wygnanie skazano Antoniego Szańkowskiego z Kępia i Stefana Kozłowskiego z Przybysławic. W połowie tego roku car przywrócił Polakom pewne swobody obywatelskie, w tym naukę języka polskiego w szkołach; prawdopodobnie też obaj dziedzice uniknęli zsądzonej kary.
Wracając do spraw rodzinnych - w Kępiu urodziło się siedmioro dzieci Antoniego i Idalii: Maria Helena, Antoni Józef, Jadwiga Maria Józefa, Józef Benedykt, Zofia Anna Ida, Ida Maria Anna oraz Anna Maria Urszula (nie wiadomo gdzie się urodził najstarszy Feliks, ponieważ nie udało się odnaleźć jego aktu urodzenia w uniejowskich księgach).
Antoni Józef w 1928 roku ożenił się z pochodzącą z Józwowa koło Bychawy w lubelskiem Heleną Kowerską h. Białynia, córką Stefana i Marii z Zielińskich. Ojcowie zakupili dla nich majątek Suserz koło Gostynina na Mazowszu, gdzie zamieszkali po ślubie. We wrześniu 1930 roku w wieku 63 lat zmarł w Kępiu Antoni Mieczysław Leopold. W 1931 roku na prośbę rodziny Antoni Józef przeniósł się z żoną do Kępia i gospodarował w nim do 1945 roku spłacając rodzeństwo, a Suserz został sprzedany.
We wrześniu 1939 roku Antoni Szańkowski, chcąc uratować stado hodowanego w Kępiu wartościowego bydła, pognał go na wschód, tam gdzie jeszcze nie było Niemców. Po drodze osłabione zwierzęta umieszczał w chłopskich gospodarstwach. Gdy uświadomił sobie, że dalsza ucieczka nie ma sensu, wrócił z tułaczki do Kępia, a z nim wszystkie(!) zabrane zwierzęta.
Na teren powiatu miechowskiego przybyli wysiedleńcy z województwa poznańskiego, wielu z nich otrzymało schronienie właśnie w Kępiu.
W czasie wojny rodzina pomagała partyzantom i okolicznym mieszkańcom; we dworze była apteka zaopatrująca oddziały partyzanckie w niezbędne leki. W Kępiu nie było bezpiecznie, ponieważ w pobliżu oprócz AK działała także lewicowa partyzantka. Napady organizowane przez komunistów powtarzały się wielokrotnie, więc codziennie wieczorem ukrywane były co cenniejsze rzeczy. W marcu 1943 roku nieznani uzbrojeni osobnicy ograbili dwór. Nie ostały się nawet wymarzone przez małą Marię Szańkowską buty do jazdy konnej. Nieproszeni goście - prawdopodobnie z AL - odnaleźli je na jej nogach dziewczynki pod pierzyną.
W związku z zamachem partyzantów AL we wrześniu 1943 roku na dwóch policjantów z miechowskiego Kripo aresztowani zostali przez Niemców niewinni mieszkańcy Koryczan. Mieli zostać rozstrzelani. O wydarzeniach w Koryczanach powiadomił Antoniego Szańkowskiego Jan Sęk, któremu udało się przedostać do Kępia wraz z kilkoma innymi osobami. Dziedzic Kępia pamiętając dobre przedwojenne relacje z mieszkańcami Koryczan podjął próbę ich uratowania - zatelefonował do brata Józefa do Woli Libertowskiej, gdzie stacjonowali niemieccy oficerowie. Początkowo interweniował u Riedingera wyższy oficer z Woli Libertowskiej, a następnie po zabraniu więźniów do Miechowa sam Antoni Szańkowski. Ponieważ Niemcy przygotowali się już do egzekucji, w pewnej chwili stanął nawet wśród zakładników mówiąc: "jeżeli macie ich rozstrzalać, to rozstrzelajcie i mnie". Jego interwencja przyniosła w końcu oczekiwany skutek - wyciągnął 38 ludzi z objęć śmierci.
Gdy ruszył front w styczniu 1945 roku, w pobliżu Kępia Brygada Świętokrzyska NSZ stoczyła bój z Niemcami blokującymi przejście w kierunku zachodnim. Wcześniej w majątku bywał spokrewniony z Szańkowskimi Tadeusz Skarzyński „Bończa”, adiutant Komendanta Głównego NSZ, gen. Boguckiego. Po wojnie za przynależność do NSZ dwa lata przesiedział w obozie w Krasnowodzku w ZSRR, na szczęście udało mu się przeżyć.
Po wyzwoleniu szesnastoletnia Maria Szańkowska przyjechała furmankami po przebywających w Kępiu krewnych - dziadka Kowerskiego i ciotkę Jankowską, zamierzała też zabrać z domu trochę rzeczy. Wtedy do dworu przyszli miejscowi chłopi i zapowiedzieli, że jeśli wezmą choć jedno krzesło, to ich wymordują. Wobec groźby utraty życia Maria zabrała osobiste rzeczy, chorego dziadka oraz ciotkę i wyjechała do Krakowa.Tak zakończyła się obecność Szańkowskich w Kępiu na ziemi miechowskiej.
Prawie pół wieku później zjawiła się tu ponownie ta sama Maria, wówczas już poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej; nieufni mieszkańcy myśleli, że chce odzyskać majątek, a ona pragnęła tylko pomóc im w założeniu wodociągu we wsi i w budowie kaplicy…
Dzięki pomocy zarządzanej pzez nią fundacji ks. Jerzy Gredka wymienił w zabudowaniach poklasztornych Bazyliki Grobu Bożego w Miechowie wszystkie okna. Trwały ślad pozostawili Szańkowscy także w Uniejowie - jeszcze przed wojną ufundowali żelazną bramę (używaną do dziś) prowadzącą do kościoła parafialnego.



Fotografia z 1892 roku znajdująca się w zbiorach Jerzego Huberta i Anny ze Stolzmanów małż. Skarzyńskich h. Bończa.
Opis autorstwa Tadeusza Skarzyńskiego.

Na zdjęciu:
Feliks Szańkowski, najstarszy syn Antoniego Bonifacego Jana (ok. 1801 - 7 II 1864) – szlachectwo dziedziczne przyznane przez Heroldię Królestwa Polskiego w Warszawie 13/20 V 1840, nr S 784 – i jego małżonki Anny Glezmer h. Bożena (ok.1813 – 27 V 1873), dziedzic dóbr Kępie w ziemi miechowskiej, T 26 II 1892. Na fotografii siedzi po lewej stronie.
Antonina z Gołembowskich h. Poraj Feliksowa Szańkowska (ok. 1845 – 20 V 1909 w Warszawie), córka Leopolda Marcina Stanisława (Kostki) wylegitymowanego przez Heroldię Król. Pol. - nr 6-25, i Leopoldy z Chrzanowskich h. Su-chekomnaty (1821- 19 IV 1903 w Warszawie).
Na fotografii siedzi po prawej stronie.

Ich córki – w jasnych sukienkach – i najstarszy syn:
Janina z Szańkowskich Skarzyńska (14 VI 1870 – 16 XII 1946 w Izdebnie) x Stefan Skarzyński h. Bończa 4 (vd Skarzyn) (26 IV 1860 Suserz – 8 V 1929 Warszawa), inż. chemik,      s. Leopolda (wylegitym. przez Heroldię Król. Pol. S – 208 ) i Nepomuceny z Leskich h. własnego. Na fotografii siedzi nisko, najbliżej ojca.
Zofia z Szańkowskich Korybut Daszkiewicz (18 VI 1872 Kępie - ?) x Tadeusz Korybut Daszkiewicz, ur. na Syberii, właściciel maj. Oporowo na Podlasiu, potem Woli Pażmowskiej pow. grójecki, sędzia pokoju. Na fotografii siedzi obok ojca.
Maria z Szańkowskich Korybut Daszkiewicz (15 VII 1866 w Kępiu - ?) x Bohdan Korybut Daszkiewicz ur. na Syberii (starszy brat Tadeusza) lek. med. w Warszawie. Na fotografii siedzi obok matki.
Antoni Szańkowski (2 I 1865 w Kępiu – 1930 w Kępiu), dziedzic dóbr Kępie x Idalia Baczyńska h. Sas († 1935 w Kępiu). Na fotografii stoi po lewej stronie, obok ojca.

Ich bratanice, córki Antoniego Szańkowskiego (ok. 1841 – 11 V 1891 w Warszawie) dziedzica dóbr Więzów w Siedleckiem i Natalii z Glezmerów h. Bożena; po śmierci ojca (1891) wychowywane przez stryjostwo w Kępiu. Na fotografii w żałobie.
Anna z Szańkowskich Skarzyńska x Józef Skarzyński ( z linii Poborskiej) właściciel maj. Golendzie, pow Oporów w ziemi kutnowskiej. Na fotografii siedzi nisko, najbliżej stryjenki.
Leonia z Szańkowskich 1v Kozłowska 2v Adamowa Skarzyńska (brat Józefa) wł. majątku Śmiechów, pow. Oporów w ziemi kutnowskiej. Na fotografii stoi w środku.
Ludwik Franciszek Kozłowski, inżynier, mąż Leonii. Na fotografii stoi po prawej stronie.
Na fotografii brak Stanisława Szańkowskiego, najmłodszego syna Feliksa i Antoniny Szańkowskich.
 

Idalia z Baczyńskich Szańkowska w czasach młodości.


Maria Stolzman z Szańkowskich o Kępiu i swej rodzinie.*

Antoni Mieczysław Szańkowski. Fotografia ze zbiorów Jana Lohmanna.

Bardzo uproszczona genealogia rodziny Szańkowskich, obejmująca 7 pokoleń, zaczyna się od mojego prapradziadka Antoniego Bonifacego Jana Szańkowskiego, który był inżynierem i dorobił się przy budowie kolei warszawsko-wiedeńskiej. Miał majątek Dąbrowa Zielona, położony w Zagłębiu i tam jest pochowany.
Jego syn Feliks, mój pradziadek, kupił Kępie i Pogwizdów. Wiadomości o nim mam mało, bo żadne dokumenty z tego okresu się nie zachowały. Od mojego ojca wiem tylko, że był wybitnym rolnikiem, który stworzył podwaliny, sławnej później, kępskiej hodowli zwierząt. W 1865 roku założył stadninę. Jest pochowany w Uniejowie.
Syn Feliksa, Mieczysław Antoni, mój dziadek, był znanymi poważanym ziemianinem, działaczem Centralnego, a po I Wojnie Światowej, Małopolskiego Towarzystwa Rolniczego. Rozwinął w Kępiu hodowlę bydła czarno-białego i koni angloarabów (obecnie ta rasa nazywa się Małopolska). Kępska obora, licząca za mojego dziadka ok. 80 krów dojnych, była oborą zarodową o bardzo wysokiej wydajności. Pod tym względem zajmowała w Królestwie Polskim czwartą lokatę w rasie czarno-białej. Buhaje hodowlane były importowane z Holandii a młode buhajki hodowlane były chętnie kupowane przez okolicznych rolników. Stajnia, znana z bardzo dobrych koni, dzieliła się na stajnię fornalską, gdzie były konie używane do pracy w polu, oraz stajnię cugową, gdzie były konie wyjazdowe, wierzchowe oraz ogiery. Liczba klaczy hodowlanych wynosiła 28 sztuk. Młodzież końska 2-3 letnia była utrzymywanana Staszynie, i wypasana na łąkach. Konie 3-4 leetnie (klacze i wałachy) były kupowane przez wojsko, jako tzw. remonty. Musiały to być konie bardzo dobre. Przed zakupem ocniała je komisja remontowa, która miała surowe wymagania. Kępskie remonty spotykały się na ogół zwysoką oceną o czym świadczy fakt przyznania dziadkowi, przez Ministra Spraw Wojskowych brązowego medalu w 1925 r. i srebrnego w 1926 r. Za czasów zaboru rosyjskiego komisje remontowe też wyróżniały kępską stadninę.
Dziadek rozwijał też produkcję roślinną zajmując się m. in. doświadczalnictwem odmianowym i nasiennictwem. Jak wynika z niewielu zachowanych dokumentówm np. w roku 1927, pod kierunkiem Sekcji Nasiennej Małopolskiego Towarzystwa Rolniczego, prowadził doświadczenia odmianowe z pszenicą, owsem, jęczmieniem i ziemniakami oraz nawozowe pod pszenicę. Według opinii Małopolskiego Towarzystwa Rolniczego "doświadczenia w Kępiu zawsze wykonywane z wielką starannością i zastosowaniem się do naszych instrukcji, wobec czego wyniki ich stanowią dla nas wartościowy materiał do ogólniejszych zestawień".
Dziadek był udziałowcem spółki z o.o. Zbiorowa Produkcja i Hodowla Nasion A. Dobrzański. Kontrakt zobowiązywał go do hodowli nasion. W 1927 r. plantacja w Kępiu obejmowała 13 ha nasienników buraczanych, 2 ha wysadków buraków pastewnych, 6 ha nasienników marchwi i 1,5 ha wysadków marchwianych.Zasadził też las na lotnych piaskach między Pniakami a Żarnowcem. Las ten nazwano "Sadzonki" i jak pamiętam był pełen dzikich królików i ich nor. W czasie bardzo mroźnej i śnieżnej zimy w r. 1939/40 wszystkie króliki wyginęły, bo pod śniegiem wydusiły się w norach.

Dziadkowie mieli 8 dzieci - 3 synów i 5 córek, wychowywanych w wielkim rygorze. Byli to: mój ojciec Antoni, stryjowie Feliks i Józef oraz Ciotki - Maria Lohmannowa, Jadwiga Kozłowska, Anna I voto Szyc, II voto Marchowiecka, Zofia Wyganowska i Idalia. [uzupełnić] wstąpiła do klasztoru SS Wizytek w Krakowie i jako siostra Anna Maria przeżyła tam ponad 50 lat. Z dzieci moich dziadków nikt już nie żyje.
Moja babka, Idalia z Baczyńskich, znana byłą ze swojej wielkiej pobożności. Wspierała kościół w Uniejowie, pielgrzymowała na Jasną Górę i oddała tam wszystkie swoje kosztowności. Po śmierci męża podróżowała do sławnych sanktuariów np. do Lourdes. Zmarłą w czasie jednej z podróży w hotelu Pollera przy ul. Szpitalnej w Krakowie. Właśnie ze względu na pamięć babki wspierałam budowę kaplicy w Kępiu. Gdyby moja babka dożyła tej budowy, kaplica byłaby dla niej wielką radością. Oboje dziadkowie są pochowani w Uniejowie.
Po śmierci dziadka, na prośbę babki i całego rodzeństwa, Kępie objął mój ojciec, Antoni Józef Szańkowski. Przeniósł się z Suserza do Kępia w 1931 roku i gospodarował do roku 1945. Jak wynika z zachowanych dokumentów, Kępie wraz z folwarkiem Florentynów i Osadą Młynarską na Staszynie, oraz lasem miało obszar ok. 860 ha. Gleby, w większości rędziny, były urodzajne (II i III klasa) ale ciężkie i wymagające terminowej uprawy. Las na Białej Góre, ciągnący się w kierunku Tunelu, był liściasty, nie rosły w nim grzyby, ale był niezwykle bogaty w kwiaty wiosenne. Nie znam drugiego takiego lasu, w którym rosłyby tak licznie rzadkie i chronione prawem rośliny. Były tam 2 rodzaje storczyków (białe, mocno pachnące i zielone obuwiki, zwane pantofelkami Matki Boskiej), dzikie, białe anemony, na które ludzie mówili "wronie ślipia", wilcze łyko, nie wspominając już o kobiercach przylaszczek i zawilców oraz licznych konwaliach. Było dużo zwierzyny - saren, jeleni, dzików, lisów, bażantów a na polach zajęcy. Zwierzynę w zimie dożywiano.
Ojciec mój, absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, był znakomitym gospodarzem. Rozwijał stadninę, zwiększył też liczbę krów i jałowic. Mleko było codziennie odstawiane w bańkach do Kozłowa, skąd pociągiem jechało do Sosnowca. Tym sposobem ojciec zyskiwał 1/2 grosza na litrze, a to miało duże znaczenie dla opłacalności tej produkcji. Nie było wtedy drogi asfaltowej z Kępia do Przysieki, a odcinek drogi przez las był na jesieni i na wiosnę nieprzejezdny. Ojciec co roku remontował tę drogę, wykłądając ją faszyną. Wybudował jako jeden z pierwszych silosy, w których produkowano kiszonki dla bydła. Kiszono też ziemniaki, które oprócz krów, dostawały też konie. Ojciec mój znał się dobrze na koniach i świetnie jeździł konno. Był wachmistrzem ułanów i walczył w 1920 roku z bolszewikami. Ojciec rozpoczął i rozwinął mechanizację prac polowych. Kupił pierwsze traktory i przyczepy na oponach, dużo przydatniejsze do transportu po złych, grzązkich drogach od tradycyjnych wozów. Była też nowa lokomobila. Zboża nie zwożono do stodół tylko skłądało się je w sterty, pięknie poszywane słomą, a młóciło się w zimie, kiedy po zamarzniętej ziemi dało się przetransportować lokomobilę i młocarnię. Oprócz uprawy zbóż ojciec, podobnie jak dziadek, zajmował się nasiennictwem.
Był dobry dla pracowników, nigdy nie zalegał z wypłatami należności i nie odmawiał dania koni do ślubu, do lekarza czy na pogrzeb. W czasie okupacji niemieckiej zdobywał materiały na ubrania i bieliznęoraz buty. Sąsiadom, tj. rolnikom kępskim i z okolicznych wsi pomagał odbudować domy i zabudowania gospodarskie po pożarze, zawsze służył im fachową poradą. W czasie okupacji niemieckiej w Kępiu we dworze i na wsi oraz we wsiach okolicznych mieszkało wielu wysiedlonych z terenów przyłączonych przez okupanta do Reichu, jak też osób ukrywających się przed Niemcami. Wszystkich tych ludzi rodzice żywili jak też wiele osób głodujących w miastach, w Krakowie i w Warszawie. Po Powstaniu Warszawskim dotarło do Kępia tylu Warszawiaków, że zabrakło łóżek i materaców a ludzie spali pokotem na siennikach. Rodzice dzielili się wszystkim czym mieli, rozumiejąc konieczność świadczenia pomocy w tych ciężkich czasach. Zaopatrywali też partyzantów z Armii Krajowej w leki i środki opatrunkowe, sprowadzane w tym celu potajemnie z Krakowa, z zaufanej apteki. Ojciec mój, 20 września 1943 r. ocalił od pacyfikacji przez Niemców wieś Koryczany i uratował życie 38 aresztowanycm mężczyznom. Wdzięczni mieszkańcy Koryczan ufundowalitablicę pamiątkową [zdjęcie poniżej - MP], a od śmierci mojego ojca co roku odprawia się w tamtejszym kościele Msza Św. za jego duszę.
Moja matka byłą osobą skromną, bardzo pracowitą, chętnie pomagającą innym, oddaną mężowi i dzieciom. Mój ojciec w wielu sprawach zasięgał jej rady i liczył się z jej zdaniem. Ponieważ do lekarza było daleko, opatrywała pracownikom rany i wrzody,dawała zastrzyki, a nawet odbierała porody. W czasie okupacji niemieckiej prowadziła na masową skalę wysyłkę paczek żywnościowych do obozów koncentracyjnych oraz do stalagów i oflagów.
Zawartość paczek była starannie opracowana, tak, by wszystkie produkty miały wysoką wartość odżywczą, oraz nie ulegały łatwo zepsuciu. Pokój jadalny był pakownią paczek, a w pracy tej pomagały osoby wysiedlone z poznańskiego. Przepisy niemieckie określały, jak często więzień mógł otrzymać zezwolenie na paczkę. Zezwolenie takie oprócz nazwiska i adresu więźnia, zawierało też miejsce na korespondencję. Moim zadaniem było pisanie do tych, w większości nie znanych nam, ludzi. Starałam się, by treść tych krótkich listów była pogodna i podnosząca na duchu. Na przykład w środku zimy pisałam, że wiosna już blisko, niedługo poznamy się osobiście itp. Matka sprawdzała co napisałam, by nie było tam czegoś podejrzanego dla obozowej cenzury, bo wtedy mogła przepaść paczka lub więzień mógł więcej nie dostać na paczkę zezwolenia. Paczki te z pewnością pozwoliły wielu ludziom przetrwać te straszne czasy.
Przyszedł rok 1945 i zakończenie tej długiej i okrutnej wojny. Ludzie wracali w swoje strony, a dla wielu rodzin, takich jak nasza, zaczynała się tułaczka. Trzeba było uciekać z domu, a dorobek wielu pokoleń został w ciagu kilku dni całkowicie i bezpowrotnie zniszczony. Nasza rodzina uratowała z Kępia tylko jednego, ukochanego psiaka.
Urząd Bezpieczeństwa aresztował mojego ojca i jego brata Józefa 19 lutego 1945 r. Trzymano go w piwnicach UB na pl. Wolności w Krakowie przez 4 miesiące. Wyszedł z więzienia ciężko chory, bez postawienia mu zarzutów i rozprawy sądowej. Od 1946 r. zarządzał państwowymi majątkami, gospodarując z równym zapałem i starannością jak na własnej ziemi. Ostatnie lata życia przepracował w Krakowskiej Hodowli Roślin jako inspektor plantacji nasiennych buraków pastewnych. Rolnicy bardzo go cenili i zasięgali jego rady, nie tylko w sprawach gospodarskich, ale też i rodzinnych.
O jego popularności może świadczyć liczna grupa rolników uczestnicząca w pogrzebie mojego ojca na cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Ojciec zmarł 20 marca 1976 r. w wieku 77 lat. Matka moja przeżyła go o 18 lat.
 

Maria, Zofia i Andrzej Szańkowscy w saniach przed dworem w Kępiu.
Lata 30. XX wieku.
Fotografia ze zbiorów Jerzego i Anny Skarzyńskich.
Rodzice mieli nas troje, a ja jestem najstarsza. Studia rolnicze i doktorat zrobiłam w Krakowie, wyszłam za mąż za Jana Stolzmana, mam jedną córkę i dwoje wnuków.
Mój brat ukończył Akademię Ekonomiczną w Krakowie, ożenił się z Węgierką Judytą Kloss,  w 1964 r. wyemigrował do Daniii; zmarł na obczyźnie w 1997 r. W Danii żyje jego żona i troje dorosłych dzieci. Najmłodsza moja siostra Zofia jest doktorem nauk weterynaryjnych i mieszka ze mną w Warszawie.
Moje życie było i nadal jest bardzo pracowite, ale i ciekawe. Po przepracowaniu 25 lat w Instytucie Zootechniki w Krakowie, przeniosłam się do Warszawy i objęłam stanowisko V-dyrektora Centralnej Stacji Hodowli Zwierząt.
W 1984 r. Ks. Prymas powołał mnie na sekretarza Komitetu Organizacyjnego Fundacji Rolniczej. Działalność w tym komitecie i negocjację z ministrem rolnictwa, by zgodził się na rejestrację Fundacji Rolniczej realizującej programy pomocowe dla indywidualnego rolnictwa stały się powodem usunięcia mnie z pracy. Doprowadziliśmy jednak do tego, że od 1 marca 1988 roku ruszyła, powołana do życia przez Ks. Prymasa, pierwsza niezależna, niepaństwowa Fundacja Wspomagająca Zaopatrzenie Wsi w Wodę. Byłam jej prezesem przez 10 lat i w tym czasie pomogliśmy 2500 wsiom zaopatrzyć się w bieżącą wodę lub wybudować oczyszczalnię ścieków czy kanalizację.
W 1989 roku zostałam wybrana do Sejmu RP z okręgu wyborczego Pińczów. Byłam posłem z woj. świętokrzyskiego w X, II, i III kadencji. Pełniłam też przez 9 lat honorową funkcję V-Przewodniczącej Komisji Polsko-Amerykańskiej ds. Pomocy Humanitarnej, a w latach 1997-2001 byłam członkiem polskiej części zarządu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Obecnie jestem na emeryturze i działam w charytatywnej Fundacji Sue Ryder jako V-Prezes.

Fotografie zaczerpnięto z książki pod red. J. Daniela Honorowi obywatele Chmielnika, Kielce-Chmielnik 2009.

* Wspomnienia napisane przez Marię Stolzman z Szańkowskich w 2003 r. z inspiracji pani Olgi Smogór.



Tablica upamiętniająca uratowanie 40 mieszkańców wsi Koryczany przez Antoniego Szańkowskiego, właściciela majątku Kępie.(2011)




LEON ŁADA
ZAWISTOWSKI

UR. W KIJOWSKIM
1.XII.1873 R.
ZM. W POGWIZDOWIE
12.X.1944 R.
GENERAŁ W.P. KAWALER
ORDERÓW VIRT. MILITARI
KRZ. NIEPODLEGŁOŚCI
CZTEROKROTNEGO KRZ. WALECZNYCH
TWÓRCA PUŁKU
STRZELCÓW
KOWIEŃSKICH
WŁAŚCICIEL
BIAŁEJ SZLACHECKIEJ




Grób Wacława Gołembowskiego i jego żony Ksawery z Karśnickich - właścicieli Pogwizdowa.



Ś. P.
WACŁAW I
KSAWERA Z KARŚNICKICH
P O R A J - G O Ł E M B O W S C Y
WŁAŚCICIELE MAJ. POGWIZDÓW
ZMARLI 1921 - 1923 R.





Wacław Gołembowski h. Poraj, syn Bolesława i Pauliny Szczuckiej, właścicieli Białej Szlacheckiej i Gawłowa, urodził się w Białej (parafia Pajęczno) w 1851 roku. Uczył się w Piotrkowie i Kaliszu, a w 1875 roku ukończył Wyższą Szkołę Rolniczą w Żabikowie koło Poznania.
Rolniczą praktykę odbył w Kępiu u Feliksa Szańkowskiego. W 1879 roku ożenił się z Ksawerą Karśnicką (   -1921), córką Ignacego i Zuzanny z Wituskich, właścicieli Siemkowic. W tym samym roku zakupił sąsiadujący z Kępiem Pogwizdów, który doprowadził do rozkwitu. Prowadził w nim między innymi hodowlę bydła holenderskiego. Był wiceprezesem Kieleckiego Towarzystwa Rolniczego oraz członkiem zarządu Centralnego Towarzystwa Rolniczego. W 1881 roku w Pogwizdowie na świat przyszła córka Gołembowskich, Symforia Zofia, która najprawdopodobniej jakiś czas potem zmarła.
Skrócona genealogia rodziny Gołębowskich - i Grodzieckich: 12 listopada 1844 roku w Dobryszycach Bolesław Gołembowski (1818-1900), dziedzic wsi Krąków w parafii Góra żeni się z Pauliną Szczucką (1833-  ). Bolesław był synem Piotra, pułkownika Wojsk Polskich i Tekli z Szemplińskich, natomiast Paulina córką Teodora Szczuckiego i Teodozji z Radoszewskich, dziedziców Dobryszyc i Bartodziei. W kolejnych latach w Dobryszycach i Białej (zakupionej przez Bolesława w 1849 roku) na świat przychodzą ich dzieci: Władysława, Kazimiera, Wacław, Maria, Jadwiga, Paulina, Anna i Stanisław. Wacław Gołembowski jak już wspomniano wcześniej żeni się z Ksawerą Karśnicką (Ksawera Fundament-Karśnicka z Wielkich i Małych Karsznic h. Jastrzębiec) z którą miał jedną córkę.
Siostra Wacława, Władysława Gołembowska wyszła za mąż za Hipolita Grodzieckiego h. Nałęcz (1838-1892), syna Jana i Izabeli z Witowskich.
Dzieci Hipolita i Władysławy: Janina, Izabela, Stefania, Jerzy, Gustaw, Maria i Bolesław. Należy przyjąć, że Jerzy Grodziecki (  - 1969) ożeniony z Marią Domaniewską (  -1957)  poprzez powiązania rodzinne stał się najpierw zarządcą majątku Pogwizdów, a nastepnie jego właścicielem.
Stefania Grodziecka wyszła za mąż za przyszłego generała Leona Zawistowskiego (pochowany w Uniejowie) i wniosła mu w posagu majątek Biała Szlachecka.
Bolesław Grodziecki (1875-1960) był przemysłowcem, ministrem aprowizacji w rządzie Wincentego Witosa. Ożenił się w Warszawie w 1898 roku (był wtedy buchalterem) z Anną Brodowską, córką Władysława i Stefanii z Szańkowskich. Szańkowscy, Gołembowscy, Grodzieccy - te nazwiska przeplatają się ze sobą. Więcej o tym w materiale dotyczącym dworu w Pogwizdowie.




Grób Ignacego Broniewskiego, zmarłego dnia 4 sierpnia 1845 roku, dzierżawcy Uniejowa i Chodowa.

CMENTARZ W TCZYCY



Grób rodziny Rudzkich z Jelczy.

Napisy na tablicach:

D. O. M.
M I K O Ł A J  R U D Z K I
DZIEDZIC DÓBR JELCZA
PRZEŻYWSZY LAT 62 UMARŁ DNIA 19 PAŹDZIERNIKA
1852 R.
Ś.P. MARYA Z BORONIÓW RUDZKA
ZMARŁA 16 KWIETNIA 1883 PRZEŻYWSZY LAT 61
POCHOWANA OBOK MĘŻA
WDZIĘCZNY SYN FRANCISZEK WYSTAWIŁ TEN POMNIK
PROSI O WESTCHNIENIE DO BOGA


D. O. M.
ELEONORA CHĘCIŃSKA
PRZEŻYWSZY LAT 38 ZMARŁA DNIA 23 WRZEŚNIA
1886 R.
.... PROSI O WESTCHNIENIE DO BOGA
ZA JEJ DUSZĘ
 
 
 
 
Mikołaj Rudzki, mieszczanin krakowski, objął w dzierżawę dóbr Pieskowa Skała po tym, jak Jan Mieroszewski nabył je wraz zamkiem w 1841 roku od Pawła Wielopolskiego.
W akcie małżeństwa Józefa Franciszka Rudzkiego i Marianny Augusty Tekli Brejtenwald z 1845 roku zapisano, że Józef jest "synem Mikołaja i Maryi z Boroniów małżonków Rudzkich, dziedziców dóbr Jelczy w Powiecie Miechowskim, tudzież dziedzicem dóbr Ostropole w Wolnym Okręgu Miasta Krakowa i oraz dzierżawnych posesorem dóbr Pieskowa Skała i tamże w Pieskowej Skale dotąd mieszkających".
Rudzki był surowym panem, wykorzystującym włościan ponad miarę. Opornych katował, konfiskował im narzędzia rolnicze i domowe sprzęty.
Według K. Rosia, "Twarde rządy Rudzkiego naśladowała również niższa administracja, oficjaliści i słudzy dworscy obdzierali chłopów nawet z koszul i innej odzieży."
W obronie chłopów stanął wójt gminy Pieskowa Skała, Maksymilian Drożdżeński, który jednak przypłacił to niesłusznym oskarżeniem o nadużycia i w konsekwencji utratą stanowiska w 1848 roku.
Rudzki został usunięty z dzierżawy, którą następnie podzielono aż na 4 części oddając je innym dzierżawcom.
Dzierżawy:
- Sułoszowa oraz folwarki Podzamcze i Kończany - Stanisław Nowak,
- Wielmoża i folwark Milonki - Stefan Bukowski,
- Sąspów i Wola Kalinowaska z folwarkami Wymysłow i Kalinów - Feliks Moszyński i Tymoteusz Zdanowski,
- wieś i folwark Przeginia - Józef Rogowski.
Niepochlebną opinię o Mikołaju Rudzkim wyraził także K. Girtler pisząc o majątku Pieskowa Skała i jego lasach - które "niejaki Rudzki, z propinatora dorobkiewicz, dzierżawca Pieskowej Skały, wyciął i spanoszył się...".
O potomkach Mikołaja Rudzkiego można przeczytać także w materiale o cmentarzu w Nasiechowicach i dworze w Zarogowie.

Potomkowie Mikołaja Rudzkiego i Marii z Boroniów (wykaz może być niepełny):
- Piotr Rudzki, żona z Wędrychowskich,
- Maria Rudzka, mąż rejent Kański,
- Maria Rudzka* (ok. 1825-1901), mąż Waniora,
- Helena Rudzka,
- Józef Rudzki (ok. 1828-     ), żona Augusta Brejtenwald (wł. Marianna Augusta Tekla Brejtenwald),
- Stanisław Rudzki, żona z Daszewskich,
- Gustaw Rudzki, żona z Jaskólskich,
- Bronisław Rudzki,
- Jerzy Rudzki, żona z Grodzińskich,
- Franciszek Rudzki (1824-1903), żona Emilia Sztolcman (1831-1917) - fundator pomnika na grobie Mikołaja i Marii z Boroniów Rudzkich, swych rodziców; właściciel Jelczy w powiecie miechowskim;  (data zgonu Marii wyryta na pomniku - 1883, według aktu zgonu: 1853),
- Jan Rudzki, żona Wiktoria Rogawska,

Franciszek Rudzki i Emilia ze Sztolcmanów mieli troje dzieci:
- Julię Franciszkę (1869-1936), mąż Bolesław Miłkowski (1863-1931) - pochowani w Warszawie, ich syn Tadeusz pochowany w Tczycy,
- Wandę, mąż Gustaw Grodziński (1857-1918) - on pochowany w Warszawie,
- Cezarego Rudzkiego, którego żoną była Zofia Jakubowska.

    Godne zainteresowania jest powiązanie Izabelli Cywińskiej (wł. Maria Izabella Cywińska-Michałowska), znanej reżyser teatralnej i filmowej (m. in. "Boża podszewka"), w latach 1989–1990 minister kultury i sztuki w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, w latach 2008–2011 dyrektor artystycznej Teatru Ateneum w Warszawie z rodziną Rudzkich.

Rodzicami Izabelli Cywińskiej byli Andrzej Cywiński h. Puchała i Elżbieta z Łuszczewskich h. Pierzchała (Roch III).
Rodzicami Andrzeja Cywińskiego h. Puchała byli Stanisław Cywiński i Anna Grodzińska h. Kaszuba.
Rodzicami Anny Grodzińskiej byli Gustaw Grodziński i Wanda Rudzka, córka Franciszka i Emilii Sztolcman - czyli Izabella Cywińska jest prawnuczką Wandy Grodzińskiej z Rudzkich (1863-1957).

 

    W wydanej niedawno książce "Dziewczyna z Kamienia" pięknie wspomina swoją "prabusię" i jej przywiązanie do rodzinnej Jelczy:

"Prabusia, czyli Wanda Grodzińska z domu Rudzka. Prabusia, kochana przez wszystkich domowników, darzona szacunkiem, skromna, malutka, z włosami gładko zaczesanymi w koczek, w spódnicach zawsze do samej ziemi, siedząca w jadalni na końcu stołu, czyli miejscu najgodniejszym. Zawsze na diecie, bardzo niesmacznej, jak mówiła - "kaszkowatej", była starsza ode mnie o siedemdziesiąt dwa lata. Wszyscy to pamiętali, to była miara. Ona najstarsza, ja najmłodsza. Siedemdziesiąt dwa lata różnicy!!! Wydawało mi się to tak dużo, że aż nieprawda. 

Prabusia była moją prababką po mieczu. Mieszkała w pokoiku za gabinetem. Szczególnie tam pachniało. Ten zapach nazywałyśmy z Renią "zapachem skórki od chleba". W swoim biureczku miała głęboko schowaną w małym aksamitnym pudełeczku, owiniętą w delikatną bibułkę grudkę ziemi z Jelczy, majątku, w którym się urodziła w 1863 r., i właśnie skórkę chleba, też stamtąd. Miała te swoje skarby, które co jakiś czas biegałyśmy oglądać, i serce pełne miłości do swojego męża Grodzińskiego."

Brat Wandy Rudzkiej, Cezary Rudzki, objął rodzinną Jelczę; był także właścicielem Szarbi Zwierzynieckiej. Jego
córka, Jadwiga Rudzka, w 1930 roku wyszła za mąż za porucznika Wiesława Żakowskiego, który - w przeciwieństwie do teścia - wzorowo gospodarował majątkiem Szarbia. W czasie II wojny światowej oboje byli zaangażowani w działalność podziemną.

*być może Maria Kańska i Maria Waniora to ta sama osoba.


Zrujnowany grobowiec rodziny Dąmbskich, właścicieli Tczycy (2016). Na płycie po obu stronach krzyża oraz pod nim napisy:

TADEUSZ DĄMBSKI        JULIA DĄMBSKA
UR. 1875  + 1926                  UR. 1809  + 1887
TEOFIL DĄMBSKI            MARJA DĄMBSKA
UR. 1834  + 1922                  UR. 1830  + 1912
JÓZEF DĄMBSKI
UR. 1876  + 1923
         
                    WIECZNY ODPOCZYNEK
                                                                                                                RACZ IM DAĆ PANIE

Napisy na płycie są częściowo nieczytelne (2016 rok), zapisy dat urodzenia Teofila i Marii ustalono na podstawie dokumentacji fotograficznej dołączonej do książki pana Ryszarda Kyzioła.

Teofil Dąmbski, ur. w 1834 r. w Przecławce, syn Franciszka i Julii z Otwinowskich, prawnuk Rocha, pułkownika wojsk koronnych, wnuk Adama, kapitana wojsk koronnych. Teofil ożenił się z Marią Helcel von Sterstein (ok.1848-1912) i miał z nią prawdopodobnie czworo dzieci: Tadeusza Konrada (1874-1926), Juliana Mariana Józefa (1875-1923?),  Marię Anielę Józefę (1876-    ) i Marię Adelę Annę (1880-    )*. Orientacyjny rok urodzenia Marii Helcel (z metryk dzieci) różni się od tego wyrytego na nagrobku, należałoby więc jeszcze zerknąć do jej aktu zgonu.
Julian urodził się w Rzędowicach w lutym 1875 r., natomiast ochrzczony został w kwietniu tego samego roku w Złotnikach. Pozostałe dzieci urodziły sie w Lipnicy, a zostały ochrzczone w Złotnikach. Właścicielami Rzędowic byli Adelajda Maria z Wichtów i Józef Tadeusz Emeteusz Helclowie, rodzice Marii  (w aktach: Marianny) z Helclów Dąmbskiej.
W akcie chrztu nie odnotowano rodziców chrzestnych Tadeusza Konrada Mariana, natomiast chrzestnymi Juliana Mariana Józefa Dąmbskiego byli Aleksander Dąmbski (brat ojca dziecka) i Adelajda Helcel (babka dziecka?). Rodzicami chrzestnymi Marii Dąmbskiej byli Michał Laskowski i Józefa Jakubowska.

Nie wiadomo z czego wynikają rozbieżności pomiędzy datami na nagrobku a zapisami w księgach urodzeń parafii Złotniki  (daty urodzeń Tadeusza i Józefa (Juliana)). W latach 1874-1885 w księdze urodzeń parafii Złotniki nie odnotowano innych dzieci noszących nazwisko Dąmbski. 
Maria urodzona w 1876 roku prawdopodobnie zmarła w dzieciństwie, ponieważ kolejnej córce urodzonej w 1880 roku nadano to samo imię. Tczycę Dąmbscy zakupili w latach 80-tych XIX w. od spowinowaconych z nimi Bukowskich.
Poniżej zamieszczono fotografie dworu w Hucisku Edwarda Lipowskiego i pięknego dworu w Tczycy Teofila Dąmbskiego. Zdjęcia wykonała Z. Dąmbska około 1912 roku.

*Uruski wymienia Tadeusza, Juliana i Marię (zakonnicę).


Grób Bukowskich (w ruinie), tczyckich dziedziców.(2016)
 


Grób Grabkowskich (w ruinie), spoczywa tu Józefa z Dąmbskich Grabkowska.(2016)



Grób zmarłego w Jelczy Tadeusza Milkowskiego. Tadeusz Milkowski, urodzony w Warszawie w parafii Praga był synem Bolesława (дворянинa инжинерa - szlachcica inżyniera) i Julii z Rudzkich. Grób położony w pobliżu grobu Mikołaja i Marii z Boroniów Rudzkich.  (2016)

CMENTARZ WOJENNY
W CHARSZNICY

Na podstawie tego zdjęcia wydano pocztówkę poświęconą 41  żołnierzom niemieckim, którzy zginęli w okolicach Charsznicy  (wówczas Stacja Miechów) dnia 3 listopada 1914 roku. Napisy na krzyżu - w tłumaczeniu Jerzego Malatyńskiego zamieszczone w książce "Miechów na dawnych pocztówkach" - brzmią następująco:

"Jeśli wróg nas tu znajdzie, niech pozwoli nam spoczywać w pokoju
Byliśmy kolejarzami i zrobilismy mu wiele kłopotu
Zablokowaliśmy mu drogę do niemieckiej ziemi
I nasz czyn potwierdziliśmy naszą śmiercią"

"Chociaż wrogowie przyszli i pozostawili nas w spokoju
My pognalismy ich znów na północ
Austriaccy kolejarze przygotowali pociąg na nowo
Znaleźli nasze groby i ozdobli je swoim żalem"

"Tu spoczywają w pokoju niemieccy i austriaccy wojownicy"

Mogiła znajduje się w pobliżu linii kolejowej Kielce-Katowice i ma formę niewielkiego pagórka usytuowanego na planie prostokąta. Początkowo na mogile znajdował się przedstawiony wyżej krzyż, w późniejszym czasie  zamontowano tablicę/tablice z imionami i nazwiskami  niemieckich żołnierzy, którzy zginęli podczas ekspolozji materiałów wybuchowych wywołanej zderzeniem pociągów. W piśmie z dnia 25 lutego 1928 roku podano, że "cmentarz wojskowy niemiecki mieści 3 groby, a mianowicie: grób ogólny mieszczący 40 osób z mogiłą u podnóża której - przy schodach wejściowych - znajdują się 2 groby z napisami 1) Lejtnant Herman Viczbej (Viebig?) i 2) Gefr. Eriel Meyer, 27/9.1914 r." Na szczycie mogiły znajdował się kamień z niemieckim napisem - Według J. Pałosza:  Den Heldentod fur Vaterland erlitten im schwereren Dienst am 3/11 1914. Tekst podany w piśmie z 1928 roku zawierał literówki, co można zobaczyć na zdjęciu poniżej.  Data na mogile u stóp kurhanu wskazywała, że gefr. Meyer zginął we wrześniu 1914 roku; być może był on żołnierzem armii austro-węgierskiej - mogłyby to potwierdzać słowa o "niemieckich i austriackich wojownikach" wypisane na krzyżu.
Wymiary cmentarza w 1928 r.: 23 m. x 14 m., wymiary mogiły 13 m. x 4 m.


Prawdopodobnie tablice które znajdowały się na kurhanie, zostały wykorzystane po II wojnie światowej do wzmocnienia ogrodzenia kościoła parafialnego w Uniejowie. Dziś (2018) na szczycie znajduje się współczesna tablica z informacją:

"Tu spoczywa czterdziestu jeden
żołnierzy armii niemieckiej,
którzy zginęli podczas katastrofy
kolejowej 3 listopada 1914 r."

Charsznica. Kurhan - mogiła żołnierzy niemieckich z I wojny światowej znajdująca się tuż przy torach kolejowych.

Charsznica. Tablica na zbiorowej mogile żołnierzy niemieckich.

Pismo z 1928 r. zawierające wykaz żołnierzy pogrzebanych w Charsznicy. AP Kielce UWK I, Sygn. 15195.

CMENTARZ WOJENNY
W CHODOWIE

Kwatera w której pogrzebano 6 żołnierzy austro-węgierskich i 2 rosyjskich.

CMENTARZ WOJENNY
W TCZYCY

Kreator stron internetowych - przetestuj